Zielona Szkoła, dzień pierwszy, temp. 24°C, pełne słońce
Po błyskawicznym zakwaterowaniu w „Pensjonat na Fali” udaliśmy się na pyszny domowy obiad do BLU BLU BAR , szybko, szybko. aby skorzystać z jak najdłuższego harcowania na plaży, bo pogoda była idealna. Nim się obejrzeliśmy, trzeba było wracać na kolację. Potem spacer przez Dźwirzyno w kierunku znanego marketu aby uzupełnić zapasy wody, najpyszniejsze lody i gofry w najsłynniejszej knajpce, dla wytrwałych zachód słońca o 21:24 i bez problemów wszyscy zasnęli jak susły (bez liczenia baranów). Widać, że to już kolejna zielona szkoła, bo uczestnicy świetnie zorganizowani i zdyscyplinowani.
Zielona Szkoła, dzień drugi, temp. 26 °C, słonecznie
"Idę na plażę, na plażę... - tą piosenką zaczęliśmy poranny trucht w stronę plaży. Po piasku, z szumem delikatnych fal w tle, wykonaliśmy ćwiczenia rozciągające. To był idealny sposób na rozbudzenie ciała i umysłu, nawet największym śpiochom poprawił się humor. Potem oczywiście pyszne śniadanie w BLU BLU BAR i wyjazd do Parku Rozrywki Pomerania w Pyszce. Dzięki różnorodnym strefom zabaw, każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
A zaczęliśmy od dmuchańców i toru tubingowego, gdzie zmagaliśmy się z grawitacją.
I jak to w szkole bywa, nie obyło się bez zajęć. Na szczęście nie pisemnych, tylko bardziej arte. Malowaliśmy gipsowe obrazki, które po zakończeniu pobytu w parku, pani spakowała nam na wynos.
Po zajęciach poszliśmy do Wioski Wikingów "Trollborg". Była to autentyczna rekonstrukcja osady skandynawskich wojowników, która przeniosła nas w czasy wczesnego średniowiecza. 10 drewnianych chat wyposażonych zgodnie z historycznymi realiami.
Następnie dla uspokojenia i wytchnienia od słońca ukazał się nam Wodny Świat. Było to idealne miejsce na ochłodzenie i wodne wygłupy.
Gwizdek Pani Karoliny był sygnałem, że czas się osuszyć.
A burczenie w brzuchach było sygnałem, że czas udać się na obiad.
Niestety w tym czasie słońce przegrało z deszczem. Jak zapowiadały Alerty, wszystko się sprawdziło. Deszcz nie dał za wygraną, oczywiście MY też nie! Jeżeli uczniowie z Kornelówki sobie coś postanowią, to nie ma zmiłuj się. Karuzele i rollercoastery - Nadchodzimy ! Pendulum Extreme, Dragon, autodrom były Nasze !
Na koniec jeszcze 1,5h w zadaszonej hali zabaw, wśród przestrzeni z małpim gajami, zjeżdżalniami, trampolinami, ścianką wspinaczkową i statkiem pirackim.
17.00 powrót do Pensjonatu. Kolacja. Biedra. Lody. Lekka muza na patio. Przerzedzone mozolnie wypielęgnowane krzaki Pani Iwonki. Kąpiel. Cisza nocna. Pojedyncze rozmowy i sen.
Zielona szkoła, dzień trzeci, tem.18°C plus przelotne opady
Pobudka, gimnastyka - oczywiście na plaży, szybkie śniadanko, ruszamy w drogę i to nie byle czym. Kolejka Bałtyk Express zabrała naszą ekipę na "przygodę dnia" do Kołobrzegu, gdzie czekało wiele ciekawych atrakcji. Po drodze przemiła Pani Zosia, przewodniczka opowiedziała kilka ciekawostek o historii powstania Bałtyku, atrakcjach Kołobrzegu i miejscach, które warto zobaczyć. Przygodę z "magiczną różdżką" rozpoczęliśmy w naprawdę UKRYTEJ KRAINIE gdyż, rzeczywiście trudno było ją znaleźć wśród krętych i urokliwych uliczek nieopodal bulwaru. Po dość dużej dawce magii udaliśmy się do niesamowitego MUZEUM 6D, gdzie znajduje się skarbnica najpiękniejszych bajek, które dostarczyły nam wspaniałych wrażeń i niezapomnianych emocji. W międzyczasie wpadliśmy na kołobrzeską plażę gdzie...jak to mówią: ,,Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze" - p. Justynko pozdrawiamy. W ekspresowym tempie wpadliśmy na obiad do BLU BLU BAR - dzisiaj zestaw a'la kebab ze smaczną pomidorową. Po sjeście nasze plany pokrzyżował deszcz, ale "dla chcącego nie ma nic trudnego"... Uzbrojeni po zęby w przeciwdeszczówki udaliśmy się na shopping do dźwirzyńskie galerii. W zakupowym szale zapomnieliśmy o kolacji ale p. Beatka dobrze wiedziała, jak zaserwować pyszne, ciepłe i chrupiące naleśniki mniam. Plany, aby dyskoteka odbyła się jutro, spaliły na panewce, bo Rafał przedbiegi zarządził już dziś, a więc się działo... i tylko nocy było mało. P. S. Ciekawe jak jutro wstaną
Zielona szkoła dzień czwarty, temp.18°C
Jak co dzień: leniwa pobudka, wyczerpującą gimnastyka expressowo na śniadanie, które oczywiście było pyszne. Po czym zwolniliśmy tempa, wyruszyliśmy na wyczerpują pieszą wycieczkę z grupą naszych wspaniałych uczniów do Grzybowa. Wyposażeni w plecaki, wodę, przekąski i płaszcze przeciwdeszczowe rozpoczęliśmy marsz ścieżką rowerową. Tempo było spokojne, dostosowane do możliwości uczestników, nawet Ci którzy mają problemy z koordynacją, dzięki wzajemnej pomocy i uśmiechom radzili sobie doskonale. Droga mijała nam bardzo przyjemnie. Po około godzinie marszu zrobiliśmy przerwę w lesie na toaletę, gdzie spotkała nas "mrówkowa przygoda". Marcel miał mrówki wszędzie, po prostu musiał zdjąć ubranie, żeby można było ruszyć w dalszą drogę. Po trzech godzinach wreszcie dotarliśmy do upragnionego celu - Grzybowa. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i poszliśmy na pyszne, owocowe lody i gofry. Podczas raczenia się słodkościami zaczął rzęsiście padać deszcz, który pokrzyżował nam plany, dlatego dodatkową atrakcją był powrót autobusem, aby zdążyć na ciepły i smaczny dwudaniowy obiad. Kiedy się wypogodziło i zaświeciło dla nas słoneczko, po przedpołudniu pełnym wrażeń na wycieczce, nadszedł czas na kolejną atrakcję - pamiątkowe zakupy. Wszyscy z niecierpliwością czekali na tę chwilę, aby zabrać ze sobą kawałek wspomnień z pobytu nad morzem. Wspólnie ustaliliśmy budżet, aby każdy uczeń mógł wybrać coś dla siebie. Była to doskonała okazja do nauki odpowiedzialnego gospodarowania pieniędzmi i podejmowania decyzji. W sklepikach na półkach błyszczały kolorowe magnesy, breloczki, muszelki z plaży, drewniane figurki i ręcznie malowane kubki. Każdy z pomocą opiekuna wybrał coś dla siebie na pamiątkę. I tak minął czas do kolacji, na której serwowano pizzę z mega smacznymi sosami i przepyszną herbatkę z cytrynką. To jeszcze nie był koniec uroczego dnia. Na dziedzińcu urządziliśmy dyskotekę: zielonej nocy". Oj, tam się działo..., ale to już nasza słodka tajemnica.
Zielona szkoła, dzień piąty, temp. 19°C, lekkie zachmurzenie
Dziś trochę wolniej się wstawało, być może z powodu wczorajszych "baletów", albo powrotu do domu. Ostatnie śniadanko w BLU BLU BAR zakończyliśmy podziękowaniem z oklaskami. Pakowanie walizek poszło sprawnie. Ostatnie foto na plaży i pozostawienie tam naszych "kornelówkowych kamyków". Czułe pożegnanie z Pensjonat na Fali i zgodnie z planem, z Panem Wojciech Spychała, Wojtbus ruszyliśmy w stronę Dziki Zachód Park Rozrywki Kołobrzeg/Zieleniewo. Tutaj przywitał nas przesympatyczny szeryf. Bez problemu opanowaliśmy autodrom, karuzelę z motorami, tratwy na wodzie, drezynę, tunel ze złotym pociągiem, quady, zjeżdżalnie z oponami, przejażdżkę hummerem i ciągnikiem w beczkach. Nakarmiliśmy urocze zwierzęta dzikiego zachodu. Obejrzeliśmy napad na bank z kankanem w tle. Napełniliśmy wygłodniałe brzuchy pysznym obiadkiem, wypoczęliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. W autokarze cisza... wszyscy słodko zasnęli... to znak, że tegoroczna Zielona Szkoła pozytywnie nas zmęczyła.






























































































